![]() |
| Pyszne gruszkowe muffinki |
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty
piątek, 7 października 2016
Muffinki z gruszkami
Nie wiem jak u was w domu, ale u mnie słodkości znikają dość szybko. Dlatego, dbając o linię swoją i domowników staram się nie przesadzać ze zbyt częstym pieczeniem. Dziś propozycja, która może być małą, słodką przekąską, albo zasiadanym przy kawie lub herbacie podwieczorkiem. Jak każde muffinki, te również robi się w tempie ekspresowym i z nikłym nakładem sił. Dla chętnych słodkich wrażeń polecam również babeczki z czekoladą :-)
czwartek, 27 lutego 2014
Pączki domowe z powidłami
Muszę przyznać, że lubię mieć wolny dzień w Tłusty Czwartek. Wtedy ze spokojem poświęcam kilka godzin na sterczenie przy kuchni i produkowanie słodkich i niezmiernie tuczących pyszności. :-)
Dziś postanowiłam zaszaleć z pączkami, które niestety mają to do siebie, że jak jest ich spora ilość (a przecież tylko tyle opłaca się w ogóle robić ;-) to kuszą zapachem i brązową skórką.
A po przygotowaniach siedzimy na kanapie i jemy, jemy jemy. Jak dobrze, że tylko raz w roku jest Tłusty Czwartek. :-)
Wszystkim łasuchom życzę smacznego. :-)
Składniki:
pół kg mąki
3 żółtka
3 łyżki cukru
3 dkg drożdży
1 łyżka masła
1.5 szklanki mleka
szczypta soli
powidła
olej do smażenia
cukier puder do posypania
Jak przy każdym cieście drożdżowym wszystkie składniki, oprócz drożdży, powinny mieć temperaturę pokojową.
Przygotowujemy zaczyn: drożdże rozcieramy z łyżką cukru, rozprowadzamy odrobiną letniego mleka i dodajemy łyżkę mąki - powinniśmy uzyskać konsystencję gęstej śmietany. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy na kilkanaście minut, aż podwoi objętość.
Do zaczynu dodajemy żółtka ubite z resztą cukru. resztą mąki, szczyptą soli i pozostałe mleko. Mieszamy drewnianą łyżką, a kiedy składniki się połączą dodajemy letnie, stopione masło.
Wyrabiamy ręką, aż ciasto zacznie odchodzić od miski.
Przykrywamy ściereczką i ponownie odstawiamy do wyrośnięcia. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.
Przygotowujemy miejsce, gdzie będziemy układać uformowane pączki. Obsypujemy je mąką, oprószamy nią również ręce. Z ciasta odrywamy małe kawałki, rozpłaszczamy je lekko i nakładamy łyżeczką powidła. Formujemy pączek i odkładamy na przygotowany blat. Pączki przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia.
Rozgrzewamy olej w garnku. Temperatura jest odpowiednia, kiedy wrzucony kawałek ciasta od razu odskakuje od dna.
Do oleju wkładamy po kilka pączków tak, żeby swobodnie pływały. Smażymy je z jednej strony pod przykryciem. Kiedy się zrumienią obracamy je widelcem na drugą stronę i dosmażamy.
Wyjmujemy na bibułę, żeby obciekły z tłuszczu i posypujemy cukrem pudrem.
Smacznego!
Dziś postanowiłam zaszaleć z pączkami, które niestety mają to do siebie, że jak jest ich spora ilość (a przecież tylko tyle opłaca się w ogóle robić ;-) to kuszą zapachem i brązową skórką.
A po przygotowaniach siedzimy na kanapie i jemy, jemy jemy. Jak dobrze, że tylko raz w roku jest Tłusty Czwartek. :-)
Wszystkim łasuchom życzę smacznego. :-)
Składniki:
pół kg mąki
3 żółtka
3 łyżki cukru
3 dkg drożdży
1 łyżka masła
1.5 szklanki mleka
szczypta soli
powidła
olej do smażenia
cukier puder do posypania
Jak przy każdym cieście drożdżowym wszystkie składniki, oprócz drożdży, powinny mieć temperaturę pokojową.
Przygotowujemy zaczyn: drożdże rozcieramy z łyżką cukru, rozprowadzamy odrobiną letniego mleka i dodajemy łyżkę mąki - powinniśmy uzyskać konsystencję gęstej śmietany. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy na kilkanaście minut, aż podwoi objętość.
Do zaczynu dodajemy żółtka ubite z resztą cukru. resztą mąki, szczyptą soli i pozostałe mleko. Mieszamy drewnianą łyżką, a kiedy składniki się połączą dodajemy letnie, stopione masło.
Wyrabiamy ręką, aż ciasto zacznie odchodzić od miski.
Przykrywamy ściereczką i ponownie odstawiamy do wyrośnięcia. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.
Przygotowujemy miejsce, gdzie będziemy układać uformowane pączki. Obsypujemy je mąką, oprószamy nią również ręce. Z ciasta odrywamy małe kawałki, rozpłaszczamy je lekko i nakładamy łyżeczką powidła. Formujemy pączek i odkładamy na przygotowany blat. Pączki przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia.
Rozgrzewamy olej w garnku. Temperatura jest odpowiednia, kiedy wrzucony kawałek ciasta od razu odskakuje od dna.
Do oleju wkładamy po kilka pączków tak, żeby swobodnie pływały. Smażymy je z jednej strony pod przykryciem. Kiedy się zrumienią obracamy je widelcem na drugą stronę i dosmażamy.
Wyjmujemy na bibułę, żeby obciekły z tłuszczu i posypujemy cukrem pudrem.
Smacznego!
piątek, 20 grudnia 2013
Przepyszne pierniczki z razowej mąki
No i zaczęło się. W kuchni praca powoli się rozkręca. Oto pierwsze produkcje.
Na początek pierniczki, które robię kilka dni przed Wigilią, pakuję do metalowych puszek... i staram się zapomnieć, że są. Potem w styczniu "odkrywam" je ponownie, schowane wysoko na jakiejś półce. Smakują wybornie, bo prawdziwy piernik jak wino, im starszy tym lepszy. :-)
Składniki:
2 szklanki mąki razowej pszennej lub orkiszowej
65 g masła
200 g miodu
1 jajko
100 ml mleka
1 łyżeczka sody oczyszczonej
2 łyżki kakao naturalnego
3 łyżeczki przyprawy do piernika
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka zmielonych goździków
1/2 łyżeczki mielonego imbiru
1/2 łyżeczki mielonego kardamonu
3 łyżki posiekanych orzechów nerkowca
2 łyżki posiekanych orzechów laskowych
1 łyżka płatków migdałowych
2 łyżki rodzynek
2 łyżki pokrojonych suszonych śliwek
2 łyżki pokrojonych suszonych moreli
3 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej
1 łyżeczka skórki otartej z cytryny
szczypta soli
1/2 łyżki olejku rumowego
bakalie do dekoracji
Lukier:
1 szklanka cukru pudru
1 łyżka śmietany słodkiej
2 łyżki soku z cytryny
1. Roztapiamy masło z miodem. Wlewamy olejek i odstawiamy do ostygnięcia. Co pewien czas mieszamy.
2. Mąkę, kakao i przyprawy mieszamy w misce. Dodajemy bakalie i skórkę z cytryny. Mieszamy.
3. Wbijamy jajko, mleko i masło z miodem. Wyrabiamy ciasto na gładką masę i odstawiamy przykryte na godzinę do lodówki.
4. Ciasto rozwałkowujemy na placek grubości około 5 milimetrów. Wycinamy pierniczki o różnych kształtach. Żeby ciastka się nie przyklejały możemy je lekko podsypać mąką.
5. Pierniczki układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawiamy na 15 minut do piekarnika nagrzanego do 180 stopni.
6. Po upieczeniu i wystygnięciu pierniczków mieszamy składniki lukru. Dekorujemy ciastka lukrem i posypujemy bakaliami. Przechowujemy w metalowej puszce.
Najlepsze po kilu dniach od upieczenia. Długo pozostają świeże.
Smacznego!
Na początek pierniczki, które robię kilka dni przed Wigilią, pakuję do metalowych puszek... i staram się zapomnieć, że są. Potem w styczniu "odkrywam" je ponownie, schowane wysoko na jakiejś półce. Smakują wybornie, bo prawdziwy piernik jak wino, im starszy tym lepszy. :-)
Składniki:
2 szklanki mąki razowej pszennej lub orkiszowej
65 g masła
200 g miodu
1 jajko
100 ml mleka
1 łyżeczka sody oczyszczonej
2 łyżki kakao naturalnego
3 łyżeczki przyprawy do piernika
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka zmielonych goździków
1/2 łyżeczki mielonego imbiru
1/2 łyżeczki mielonego kardamonu
3 łyżki posiekanych orzechów nerkowca
2 łyżki posiekanych orzechów laskowych
1 łyżka płatków migdałowych
2 łyżki rodzynek
2 łyżki pokrojonych suszonych śliwek
2 łyżki pokrojonych suszonych moreli
3 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej
1 łyżeczka skórki otartej z cytryny
szczypta soli
1/2 łyżki olejku rumowego
bakalie do dekoracji
Lukier:
1 szklanka cukru pudru
1 łyżka śmietany słodkiej
2 łyżki soku z cytryny
1. Roztapiamy masło z miodem. Wlewamy olejek i odstawiamy do ostygnięcia. Co pewien czas mieszamy.
2. Mąkę, kakao i przyprawy mieszamy w misce. Dodajemy bakalie i skórkę z cytryny. Mieszamy.
3. Wbijamy jajko, mleko i masło z miodem. Wyrabiamy ciasto na gładką masę i odstawiamy przykryte na godzinę do lodówki.
4. Ciasto rozwałkowujemy na placek grubości około 5 milimetrów. Wycinamy pierniczki o różnych kształtach. Żeby ciastka się nie przyklejały możemy je lekko podsypać mąką.
5. Pierniczki układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawiamy na 15 minut do piekarnika nagrzanego do 180 stopni.
6. Po upieczeniu i wystygnięciu pierniczków mieszamy składniki lukru. Dekorujemy ciastka lukrem i posypujemy bakaliami. Przechowujemy w metalowej puszce.
Najlepsze po kilu dniach od upieczenia. Długo pozostają świeże.
Smacznego!
piątek, 20 września 2013
Muffinki czekoladowe
Dziś znów na słodko. :-)
Mocno czekoladowe, świetne do kawy, albo na drugie śniadanie. ;-) Do tego, jak każde muffinki, nie wymagają dużego nakładu pracy. A przyjemności co niemiara. :-)))
Mocno czekoladowe, świetne do kawy, albo na drugie śniadanie. ;-) Do tego, jak każde muffinki, nie wymagają dużego nakładu pracy. A przyjemności co niemiara. :-)))
wtorek, 21 maja 2013
Muffiny pyszne i zdrowe całkiem ;-)
I znowu na słodko.
Ale tym razem prawie bez grzechu, choć moim zdaniem grzechu warte. ;-) Dla amatorów korzennych smaków - całkowity strzał w dziesiątkę. Składniki zdrowe, poza tym bułeczki mało kaloryczne i nie wymagające dużego nakładu pracy. Same zalety :-)
Ale tym razem prawie bez grzechu, choć moim zdaniem grzechu warte. ;-) Dla amatorów korzennych smaków - całkowity strzał w dziesiątkę. Składniki zdrowe, poza tym bułeczki mało kaloryczne i nie wymagające dużego nakładu pracy. Same zalety :-)
poniedziałek, 11 lutego 2013
Bezy kawowe - co zrobić z niechcianymi białkami?
Podczas robienia ciasta na faworki jest taki moment, kiedy oddziela się żółtka od białek. Żółtka wykorzystuje się do chruścików, a białka zostają. Wykonując ostatnio tę czynność, http://spiewajacowkuchni.blogspot.com/2013/02/faworki-odsona-pierwsza.html , na samą myśl o "bezrobotnych" białkach zaświeciły mi się oczy i nic nie było mnie w stanie powstrzymać od dorzucenia na stół podwieczorkowy "drugiego dania" w postaci kawowych poduszeczek bezowych.
U mnie pojawiły się w wersji saute, czyli golutkie jak je stworzyłam, ale oczywiście można je podać z najróżniejszymi kremami lub bitą śmietaną czy owocami :-)
Bezy w mojej wersji wyglądają następująco:
U mnie pojawiły się w wersji saute, czyli golutkie jak je stworzyłam, ale oczywiście można je podać z najróżniejszymi kremami lub bitą śmietaną czy owocami :-)
Bezy w mojej wersji wyglądają następująco:
![]() |
| Bezy kawowe |
niedziela, 10 lutego 2013
Odsłona pierwsza - faworki
Traf chciał, choć trochę mu pomogłam, że Tłusty Czwartek zastał mnie nad morzem. Dla uściślenia - polskim. Pozbawiona kuchni i możliwości upieczenia czegokolwiek zdałam się na łaskę, a właściwie głównie niełaskę okolicznych cukierni. Coś mnie podkusiło, żeby oprócz standardowych pączków kupić i co gorsza zjeść trochę faworków, zwanych przez niektórych krajan chrustem. Po pierwszym kęsie zamarłam. Fakt, przy kupnie mignęła mi nieśmiało myśl, że te faworki jakieś takie strasznie grube i napuszone, ale pomyślałam, że może zbyt dużo proszku do pieczenia sypnęło się cukiernikowi, a że na wygnaniu jestem, to wybrzydzać nie ma co. ;-)
Okazało się, że moment skosztowania ciastka, był moim "pierwszym razem" w kwestii jedzenia chrustu z ciasta drożdżowego. Mając w pamięci smak chruścików z dzieciństwa, chrupiących, ledwo do ust docierających w całości, odczułam głębokie rozczarowanie.
Przełykając kolejne kęsy, obiecałam sobie, że jak tylko wrócę do domu, zadość uczynię swojemu wyobrażeniu i niniejszym dziś to właśnie uczyniłam.
Jeśli ktoś jest fanem drożdżowych faworków, nie dla niego poniższy przepis. Ciastka, które z niego wychodzą, są kruche i delikatne. Najeść się nimi można dopiero po zjedzeniu ilości przemysłowych, co niestety wiąże się z kosmiczną wręcz ilością pochłoniętych kalorii. Ale Tłusty Czwartek, a właściwie w tym konkretnym przypadku - Tłusta Niedziela przypada w roku na szczęście tylko raz. ;-)
Okazało się, że moment skosztowania ciastka, był moim "pierwszym razem" w kwestii jedzenia chrustu z ciasta drożdżowego. Mając w pamięci smak chruścików z dzieciństwa, chrupiących, ledwo do ust docierających w całości, odczułam głębokie rozczarowanie.
Przełykając kolejne kęsy, obiecałam sobie, że jak tylko wrócę do domu, zadość uczynię swojemu wyobrażeniu i niniejszym dziś to właśnie uczyniłam.
Jeśli ktoś jest fanem drożdżowych faworków, nie dla niego poniższy przepis. Ciastka, które z niego wychodzą, są kruche i delikatne. Najeść się nimi można dopiero po zjedzeniu ilości przemysłowych, co niestety wiąże się z kosmiczną wręcz ilością pochłoniętych kalorii. Ale Tłusty Czwartek, a właściwie w tym konkretnym przypadku - Tłusta Niedziela przypada w roku na szczęście tylko raz. ;-)
![]() |
| faworki domowe |
Subskrybuj:
Posty (Atom)



