Po raz pierwszy spróbowałam przygotować ten eksperyment kulinarny zeszłej jesieni, kiedy to zostałam obdarowana przez dobrą duszę ogromną ilością jabłek "prosto z ogrodu". W ruch poszły słoiki do różnych rodzajów chutney'ów, blachy do pieczenia szarlotki itp. a jabłek wciąż nie ubywało. Postanowiłam więc zaryzykować i zrobić pizzę, która jest zaprzeczeniem wszystkich podstawowych idei tej potrawy - bez pomidorów, żółtego sera, pieczarek ani innych wynalazków ku temu stosowanych najczęściej. Za to stanowiącą połączenie kwaskowato-słodkiego smaku jabłek z ostrym smakiem sera bleu i łagodną mozzarellą. Danie okazało się strzałem w dziesiątkę - nie minął tydzień, jak robiłam je znów.
Na początek wiosny, kiedy słońce już dosyć wysoko, a w ogródkach jeszcze cisza na grządkach, dobrze jest posmakować czegoś, co jest lekkie a zarazem bardzo smaczne.
Zatem drogie panie i drodzy panowie, do dzieła!